Lokalizacja: Strona główna >> Historia pewnego Labradora
Historia pewnego Labradora
Lucky był prześlicznym biszkoptowym szczeniaczkiem. Charakteryzował się tym że od urodzenia namiętnie machał ogonkiem. Mieszkał z braćmi i siostrami aż pewnego razu został zabrany od rodziny. Nie bardzo rozumiał co się stało ale po pewnym czasie dotarło do niego, że teraz ma już inną rodzinę, taką „ludzką”.
Czas mijał mu na zabawach z dziećmi i szaleństwach na spacerze. Wszyscy w domu kochali Lucky`ego a on odwzajemniał ich miłość po stokroć.
Po pewnym czasie jednak coś się zmieniło. Nie od razu ale powoli Lucky zauważył, że już jego „ludzka” rodzina nie jest nim tak zainteresowana. Dzieci znalazły sobie inne zabawy a dorośli niezbyt chetnie wychodzili z nim na spacery wokół bloku.
Lucky zrobił się osowiały i miał coraz mniej ruchu. Rozleniwił się tak bardzo że nawet bez entuzjazmu wychodził na spacer.
Pewnego dnia jednak coś się zmieniło. Jego opiekunowie wzięli go do samochodu i pojechali razem do lasu. Dla Lucky`ego to była zmiana. Po krótkich spacerach wokół bloku, taka frajda jak bieganie po lesie była znakiem że coś się zmieniło. Pobiegł w las i hasał na całego. Nagle zorientował się że jego opiekunów nie ma. Zaczął biec w kierunku gdzie stał samochód ale jego już tam nie było. Biegł przez pewien czas droga ale stracił trop i zmęczył się.
Tułał się tak po lesie długie dnie i noce. Schudł, osłabł ale wciąż miał nadzieję że jego opiekunowie wrócą i zabiorą go do domu. Wyliniał, był brudny i bardzo smutny. Zaczął tracić nadzieję. Nagle jakiś człowiek zabrał go do miejsc gdzie było dużo innych psów. Panował tu straszny harmider. Jednak ludzie którzy tam mieszkali zaopiekowali się nim. Wykąpali go, obejrzał go lekarz i codziennie dostawał miskę jedzenia. Było mu smutno i wspominał czasy kiedy dziecięce ręce głaskały go i tuliły. Tęsknił nawet za ciąganiem za uszy i ogon, choć nie należało to do najprzyjemniejszych rzeczy.
Pewnego dnia stało się coś czego się nie spodziewał. Jakaś Pani zabrała go z miejsca gdzie było dużo psów takich jak on. Nie od razu zrozumiał co się stało. Gdy dotarł do jakiegoś domu i postawiono przed nim miskę z jedzeniem, głaszcząc go i przemawiając ciepło. Poruszył niemrawo ogonem co zostało przyjęte z entuzjazmem przez panią. Od tej pory Lucky kręcił ogonkiem i wiedział już że ma kogo kochać.
